| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Kategorie: Wszystkie | Co mnie denerwuje | Inne | Kuchnia
RSS
sobota, 21 maja 2005
Londyn - rady

Londyn - rady

sobota, 21 maj 2005

Londyn - podsumowanie (dzieki wszystkim, a glownie Mamie za zadanie pytania;
podsumowanie zrobilam sobie, przyda sie!)

Transport jest drogi.
Sztandarowe bytyjskie muzea funduje wszystkim królowa..., czyli są gratis.

Plan podsumowania:
1. Mapy metra i mapy miasta (ulice)
2. Transport - ceny biletow i kart tygodniowych
3. Elektrycznosc
4. Sniadanie
5. Gdzie tanio jesc w centrum miasta
6. Gdzie kupic cos do picia
7. Rozne

--
1. Mapy metra i mapy miasta (ulice)

Mapy metra (tube) w Londynie
www.tfl.gov.uk/tube/maps/
Mapy uliczne w Londynie
www.multimap.co.uk

Praktyczne do konsultacji przed wyjazdem, sprawdzenia gdzie bedzie sie mieszkac
w porownaniu do centrum. W Londynie mozna dostac gratisowe plany metra w metrze.

2. Transport - ceny biletow i kart (sprawdzone 21 maja 2005):

www.tfl.gov.uk/tfl/fares-tickets/2005/index.shtml
cena mini, zalezy od stref: Tube tickets, Ordinary single, £1.30
cena mini, zalezy od stref: Travel card: 1-dniowka £6.00, 3-dniowka £15.00
One day bus pass All London: £3.00
Bilet na caly tydzien, one week travel card. ok £23 na strefe 1-2.

3. Elektrycznosc

O elektrycznosci na swiecie.
users.pandora.be/worldstandards/electricity.htm
W Wielkiej Brytanii : 220-240 Volts, 50 Hertz, plug (wtyczka) "G".
Potrzebny jest adapter wtyczki.
Ten adaptator do pradu do dobra rzecz tylko rodzi sie pytanie, czy w anglii
mozna gotowac w hotelach? bo np we francji absolutny zakaz.

4. Sniadanie

Mama: sniadanie kontynentalne będzie

(ja): Sniadanie kontynentalne oznacza kawalek chleba z maslem i kubek kawy albo
herbaty z mlekiem, w wersji luksusowej sniadania kontynentalnego jest szklanka
soku pomaranczowego. To nie ma nic wspolnego z solidnym polskim sniadaniem, i
nic wspolnego ze sniadaniem angielskim (uwaga, ponizej jest sugestia by jest
angielskie sniadanie na obiad, w centrum miasta).


5. Gdzie tanio jesc w centrum miasta

Millie:
Jesli beda wpadac na lunch np. do malych kafejek-restauracyjek no to np. jacket
potato czyli ziemniak w mundurku pieczony z dodatkami typu ser i szynka, chilli
con carne, bekon i Brie wyniesie ok. £4 max. Najlepiej jesc nie na najbardziej
turystycznych szlakach. Im dalej od Oxford Street etc. tym taniej. Ryba z
frytkami - angielski klasyczny 'fast food' kosztuje tez ok £4 i to kupa
jedzenia. Pizza Hut - nastepna tania opcja, oczywiscie nic z tych mozliwosci
nie za zdrowe! W KFC albo McDonalds tez za 4 funty sie najedza...

Jagienkaa:
Dużo knajpek ma oferty na jedzenie - np buy one get one free czy lunchtime
specials. Trzeba się najeść rano na śniadanie:) w pubach dają dośc duże porcje,
nie polecałabym żadnych sandwich shopów bo ten chleb tutaj w UK jest syfiaty i
się najeść nie móżna. W niektórych miejscach są ofert all you can eat for £8.

Zsa-zsa:
Oprocz sieci typu Subway (bo mysle, ze mimo wszystko mlodzi beda sie poruszali
po turystycznych szlakach, jesli jada na tak krotko, nie da sie inaczej), w
ktorych mozna zjesc kanapki, pyszne buly ciabatta lub tzw. wrapy z roznym
wypelnieniem (do wyboru) w cenie tak £2-£4, jest duzo "restauracyjek"
chinskich, srodziemnomorskich itp. w ktorych za jedna, stala oplate £5.5 - £6
mozna nalozyc sobie na talerz ile sie chce i ile sie zje. Cos w typie
szwedzkiego bufetu. Dla glodomora idealne. Poza tym w tanszych sieciach marketow
(Asda, Tesco, Sainsbury's) tez mozna stosunkowo tanio kupic zywnosc.

Farpakon:
1. jak napisala jagienka, puby. moje ulubione to sunday roast serwowane w
niedziele. platy pieczonej wolowiny+ziemniaki/frytki+gotowane warzywa. sycace.
2. kebaby. za £4 dostaje sie ogromna porcje buly z miesem+salatkami. dla duzego
faceta porcja jest bardzo sycaca. mozna wziac 1 na 2 osoby.
3. fish&chips=ryba z frytkami.
4. frytki (ze smazalni ryb i innych), za ok £1.20, plus np. jakas smazona
kielbaska lub cos innego
5. bufety, gdzie placi sie chyba £5 i je sie do woli. takie sa np, w china town.
6. niesmiertelny english breakfast (fasolka, kielbaski, jajka, pomidory,
grzyby, frytki). mozna zjesc w porze lunchu. dla kobiet malo wyrafinowane i
tluste, ale dla nastolaka moze byc ok. caly dzien nie czuje sie glodu.
7. albo w tej samej co english br. angielskiej jadlodajni - omlet. tez sycacy.
8. orienlalne fast foody (jakies np. "nudle"), o ktorych wspomniala jagienka
9. w centrum przy np. leister squere kawalek pizzy za chyba £1.50 (kiedys
dawali za darmo salatki, ale to dawno bylo)

W niektorych supermarketach maja taka czesc delikatesowa i mozna kupic
pieczonego kurczaka i inne rzeczy na cieplo.


6. Gdzie kupic cos do picia:

Najlatwiej jest zaoszczedzic, gdy sie jest zdyscyplinowanym turysta, na
napojach. Poltoralitrowa butelka wody niegazowanej w plecak jest pierwsze
przykazeanie. Nie zaden sok, ani zadna coca - woda, slodkie napoje maja te
wlasciwosc, ze im wiecej sie pije, tym wiecej chce sie pic. Taka butelke nie
nalezy oczywiscie kupowac ani w centralnym Londynie, ani w centralnym Paryzu,
bo to potrafi kosztowac straszne pieniadze.

Zakupy dobrze robic w duzych supermarketach (tesco, asda, sainsbury). ale w
centrum tesco ma tez wiele swoich mniejszych oddzialow i tam radze kupic cos do
picia niz u hindusa obok
Piwo w pubie (drogie, bo ok. £2.50 za lagera, czyli jasne. typowo ang. ale
troche taniej).

7. Rozne

Ela:

Nastepne jest, gdzie beda mieszkac - Londyn ogrooomny.

Czy beda miec mozliwosc podgrzania cos grzalka ? W sensie czy jest przewidziana
opcja robienia sobie samemu czegos do jedzenia - bo inaczej to wcale nie jest
oczywiste. Mianowicie dojscie do kontaktu to zuzycie enrgii, czyli usluga -
servis - czyli platna usluga, bazowy system myslenia przez wiele wlascicieli
pensjonatow, czy innych miejsc do spania. Nastepne pytanie to czy beda kubki,
lyzeczki, itp.

Czy slowo "obiadokolacja" oznacza cieply posilek, o ktorej i gdzie ?
Pytam, bo ani tu w Paryzu, ani w Londynie, "obiadokolacja" nie istnieje.
Czy ta "obiadokolacja" jest w tym samym miejscu gdzie nocleg, czyli po powrocie
z centralnego Londynu do miejsca spania ?
W zaleznosci od sytuacji mozna roznie wybrac.
Jesli "obiadokolacja" oznacza cieply posilek o 15:00, w Centralnym Londynie
(Miedzy British Muzeum a Tamiza), to moze byc interesujace aby wlasnie zrobic
godzinna przerwe, i zjesc (bo pewnie brzuch pusty, sniadanie dawno zapomniane).
To trzeba porownac z czasem i cena transportu metrem do miejsca gdzie jest
nocleg (Londyn ogrooomny).


Agaunia:

Karte euro26 można kupić w jakimkolwiek biurze podróży za 55 zł

(ja) To jest karta dla ludzi ponizej 26 lat, ktora czasem gdzies pozwala na
znizki. Warto sprawdzic czy ta karta to jest takze ubezpieczenie na cokolwiek w

Oryginal : http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=24120743&a=24206788

Takze : http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/londyn-rady.html

22:11, ela.tu-i-tam , Inne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 maja 2005
Poitrine de veau farcie

Poitrine de veau farcie

niedziela, 14 maj 2005

Poitrine de veau to doslownie piers cielaka, kawalek przedniej cieleciny. Rzeznik w sklepie przyrzadzil mi to jak trzeba, poltora kilograma, cienki prostokat, przeciety ostrym nozem w grubosci - tak zeby byla z tego jakby "koperta" miesa.

Farsz robie tak jak sie nauczylam od tesciowej.

  • Dwie duze cebule, obrane i posiekane.
  • Dwa schabowe (totaj sa obowiazkowo z koscia, wiec takie biore - lubie zeby byly soczyste, czyli takie dwu-kolorowe, filet w strone karkowki). Obcinam kosci, kroje na duze paski.
  • Kawalek szynki, chyba z 100-150 gram (tutaj to jest jeden gruby plaster szynki, takiej ktora ma 20-25 cm srednicy).
  • Jeden peczek zielonej pietruszki.
  • Jedno jajo. Sol. Pieprz. Troche mleka. Kawalek sznurka kuchennego na wiazanie pieczeci.
  • Prawie jedna cala przysuszona bagietka (kawalki starej bagietki).

Na patelnie daje troche oleju, szkle cebule na zlocisto, wkladam paski schabowego, i obracam to drewniana lyzka z 3-5 minut. Gasze ogien.

Do miski tne bagietke w kawalki, polewam mlekiem, zeby sie zmoczylo.

W elektrycznym mikserze miele schabowy z cebulka, potem szynke z pietruszka, potem chleb zmoczony mlekiem. Wszystko zmielone wkladam do duzej miski. Mieszam lyzka, wbijam jajko, sol pieprz do smaku. Jesli sie zdarzy, ze jest za suche to dodam troszke mleka.

Tym farszem wypelniam "koperte" z cieleciny, i zawijam ja. Potem sznurek, supelek.

Do duzego zeliwnego garnka (mam Creuset) wlewam oleju, i podgrzewam. Wkladam zwiazana pieczen, i przyrumieniam pare minut z jednej strony, a potem przetocze na druga. Az bedzie pieknie zlociste przyrumienione.

Potem zmniejszam ogien na najmniejszy mozliwy, przykrywam, i tak z pol godziny sie grzeje (trzeba uwazac, by sie nie spalilo). Nastepnie gasze ogien, a cielecina dochodzi w przykrytym garnku.

poitrine-de-veau-farcie.jpg

Najlepiej jest to robic z rana na wieczor, albo z wieczora na nastepny dzien.

Podaje pieczen albo z ziemniakami, albo z kluskami, albo z gnocci, albo czasem z ratatuja.

Pycha, polecam.

Oryginal : http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/poitrine-de-veau-farcie.html

22:46, ela.tu-i-tam , Kuchnia
Link Dodaj komentarz »
Wiosna, deszcz, rogaliki

Wiosna, deszcz, rogaliki

niedziela, 14 maj 2005

Pada. Wczoraj tez padalo. Szaro-buro. Chwasty rosna.

  1. cerisier-pluie.jpg Czeresnia za oknem
  2. jardin-pluie1.jpg W ogrodzie pada
  3. jardin-pluie2.jpg U sasiada tez pada

Co tu robic w taki wodny dzien ? Wodne rogaliki pasuja jak ulal.

Przepis rogalikow wodnych mnie wrecz zafascynowal. (cf. http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=23845995)

Wlasnie upieklam, z polowy. Wyszlo mi 9 rogalikow z konfitura domowa z pomaranczy, ktora przywiozlam od szwagierki tydzien temu.

Skladniki:

  • 250 gram maki
  • 125 gram masla (pol kostki nieprawdaz ? u mnie kostki-cwiartki)
  • 1 lyzka smietany tlustej (tutaj 30%)
  • pol standartowej tutejszej kosteczki drozdzy (cala=42 gram, pol=21 gram)
  • 2 male jajka (do ciasta jedno cale i zoltko z drugiego; zostawic drugie bialko na polysk)
  • 2 lyzeczki cukru waniliowego (ja robie wlasny z wanilii w laskach)
  • troszke cukru
  • konfitura z pomaranczy

Zrobilam dokladnie jak Thiessa podala: drozdze roztarlam z lyzka smietany, wbilam 1 jajko + zoltko z drugiego, dodalam maslo pokrojone w kawalki, cukier waniliowy, wsypalam make, i wypracowalam reka do konca.

Do duzego garka wlalam goracej wody z kranu (czyli cos 60 stopni ciepla), wlozylam kule ciasta (nie owinelam w plotno, bo nie mialam nic takiego pod reka). Po czym patrzylam na to ciasto w wodzie. Powolutku zaczely sie otwierac jakby kanaliki w ciescie, przez ktore wychodzily babelki. Po 9-ciu minutach ciasto wyplynelo. Tu ogarnal mnie strach. Odlalam troche wody z garnka, przytrzymujac kule ciasta (bo ta woda ciepla !), potem wzielam w garsc i polozylam na blacie. W garku zostaly malutkie odlamki ciasta w metnej wodzie. Podsypalam ciut maki, i zaczelam pracowac reka. Bardzo dziwne to ciasto, w dotyku elastyczne. Podzielilam na dwie czesci, pierwsza rozwalkowalam na duzy kwadrat, ktory podzielilam na 4 male. Konfitura, zwijalam po przekatnej, potem zakrecam wasy, w bialko, cukier i na blaszke. Druga czesc tak samo, a ze byla ciut wieksza, to wyszlo rogalikow 9.

Wlozylam do piekarnika podgrzanego na 190 stopni, i po pietnastu minutach w termoobiegu bylo upieczone.

Sa absolutnie pyszne, leciutkie, doskonale.

Ogromne dzieki dla Thiessy i Grakow i Babci Grakow.

Oryginal : http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/wiosna-deszcz-rogaliki.html

22:24, ela.tu-i-tam , Kuchnia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 kwietnia 2005
Wiosna, drzewa owocowe

Wiosna, drzewa owocowe

niedziela, 03 kwiecien 2005

Paczki otowrzyly sie wczoraj w sobote.

  1. cerisier.jpg Czeresnia
  2. prunnier.jpg Sliwka reine-claude
  3. pommier.jpg Jablon

Oryginal : http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/wiosna.html

15:31, ela.tu-i-tam , Inne
Link Dodaj komentarz »
List otwarty o MASLE do marketow operujacych w Polsce i do trzech ministrow: Zdrowia, Rolnictwa i Gospodarki

List otwarty o MASLE do marketow operujacych w Polsce i do trzech ministrow: Zdrowia, Rolnictwa i Gospodarki

niedziela, 03 kwiecien 2005

My, grono Polakow ktorzy zwyczajowo i od lat dyskutujemy o zywnosci na Forum Kuchnia Gazety Wyborczej, apelujemy do wszyskich supermarketow w Polsce o wprowadzenie rzetelnej informacji o masle, o ochronie slowa "maslo" i jego pochodnych do produktu wyrabianego tylko i wylacznie tylko z krowiego mleka, i o wytepienie producentow oszustow naduzywajacych slowo "maslo" i jego pochodne do sprzedazy byle czego, a glownie margaryny. Nadmieniamy uprzejmie ze nie mamy absolutnie nic przeciwko margarynie sprzedawanej jako margaryna.

Domagamy sie wielotygodniowej akcji, powtarzanej od czasu do czasu, ktora moglaby byc zorganizowana w nastepujacy sposob.

  1. Zaangazowanie marketu ze nie bedzie kladl w tym samym miejscu maslo i produkty podszywajace sie pod maslo. To zaangazowanie ma byc materilizowane na szyldach latwo widocznych. Na tych szyldach ma tez byc informacja duzymi literami co to jest maslo, jak rowniez informacja o standarcie europejskim 82%.

  2. Market wybierze sobie dwa rozne latwo odroznialne kolory, np. czerwony i zolty, pierwszy do oznakowania szyldow z maslem, drugi do oznakowania szyldow z margaryna i innymi tluszczami. Te kolory maja pomoc kupujacym w orientowaniu sie co jest co - chodzi wiec o zaangazowanie dlugoterminowe.

  3. Nad lodowka lub miejscem w lodowce gdzie lezy maslo ma byc wywieszony szyld w kolorze wybranym dla masla i napisany duzymi literami: tutaj tylko maslo 82%. Maslo ponizej 82% (np. tzw. maslo smietankowe) zostanie specjalnie oznakowane, ono ma lezec gdzie indziej niz maslo 82%, tak zeby konsument sie nie mylil.

  4. Nad lodowka lub miejscem w lodowce gdzie sa produkty, ktore nie sa czystym maslem ma byc wywieszony latwo widoczny szyld w kolorze wybranym dla innych tluszczow i napisany duzymi literami: margaryna i inne tluszcze.

  5. Market zrobi wszystko by zobowiazac producentow, ze nie beda uzywali ani slowa "maslo" ani slow pochodnych (maselko, maslany, itp.) na opakowaniach tluszczow, ktore nie sa maslem wedlug normy europejskiej 82%. Jedynym wyjatkiem jest tzw. maslo smietankowe, czyli maslo rozwodnione, pod warunkiem ze jest dokladnie oznaczone jako takie.

My, grono Polakow ktorzy zwyczajowo i od lat dyskutujemy o zywnosci na Forum Kuchnia Gazety Wyborczej, bedziemy publikowac w specjalnym watku regularnie informacje o marketach, ktore realizuja kompanie "maslo" podajac ich nazwy i adresy, a takze daty w ktorym akcja trwa. Bedziemy takze dawac opinie konsumentow (czyli nas) o przebiegajacych akcjach.

Podpisane:

Forum Kuchnia, co najmniej 300 roznych osob wedlug naszych przeliczen, z roznych miast Polski i z zagranicy.
http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=77


Ministerstwa:
Minister Zdrowia http://www.mz.gov.pl/, adres kancelaria@mz.gov.pl
Minister Rolnictwa http://www.minrol.gov.pl/, adres kancelaria@minrol.gov.pl
Minister Gospodarki i Pracy http://www.mgip.gov.pl/, adres BPI@mpips.gov.pl (adres kancelaria@mgip.gov.pl nie dziala).

Markety (niestety markety czesto nie podaja swoich adresow Internetowych, a bariera listowo-telefoniczna nie pozwala aby kosumenci mogli wyrazic swoja krytyke czy zadowolenie):

Lista najwiekszych 50 detalistow z konca 2004 roku jest podana w "Supermarket News" http://sn.tradepress.com.pl/print.asp?id=6095 :

  1. Grupa Metro w Polsce: Real
  2. Tesco Polska: Tesco, Savia
  3. Jeronimo Martins Dystrybucja: Biedronka
  4. Ruch: Ruch
  5. Carrefour Polska: Carrefour, Champion
  6. Ahold Polska Hypernova: Albert
  7. Auchan Polska: Auchan, Elea
  8. Grupa Casino: Geant, Leader Price
  9. Lewiatan Holding: Lewiatan
  10. Eurocash: ABC
  11. Grupa Kolporter: Kolporter
  12. E.Leclerc: E.Leclerc
  13. Grupa Muszkieterów: Intermarche, Bricomarche
  14. ... itd

środa, 09 marca 2005
Far breton

Far breton

sroda, 09 marzec 2005

Dzis popoludniu na forum kuchnia, watek "flan, tarte, quiche" podalam przepis na far breton z pamieci ... oj ta pamiec ! Przy okazji zrobilam far, czemu nie ? Teraz pachnie pieknie, studzi sie, zdjecie zrobilam, poprawny przepis podaje.

Skladniki:

  1. 4 jaja
  2. 120 gram cukru
  3. 160 gram maki
  4. litr mleka
  5. lyzka (albo i ze 3) bialego rumu
  6. troche masla na wysmarowanie foremki, 100-150 gram suszonych sliwek (pruneaux d'Agen), ja wole bez pestek

Przygotowanie:

  • Do miski wbic 4 jaja, wsypac cukier, wymieszac lyzka.
  • Dosypac make, wymieszac porzadnie.
  • Zagotowac litr mleka, troche ustudzic, wlewac po trochu do miski i rozmieszac. Dostajemy bardzo rzadkie ciasto, rzadsze niz na nalesniki, ot ledwo gestsze niz mleko.
  • Dolac rumu.
  • Wysmarowac porzadnie foremke na far, wsypac na dno troche suczonych sliwek, pruneaux d'Agent (czy sie nazywaja kalifornijskie w Polsce ?)
  • Wlac wolniutko ciasto (zeby sliwki nie uciakaly po katach).
  • Wlozyc do podgrzanego poprzednio piekarnika na 200 C, kolo 30 minut (z piekarnikami roznie bywa).

Po wyjeciu podziwiac i poczekac az troche przestygnie (wtedy dobrze stezeje).

  1. far-breton1.jpg
  2. far-breton2.jpg
  3. far-breton3.jpg

    Smacznego !

Oryginal : http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/far-breton.html

22:52, ela.tu-i-tam , Kuchnia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 marca 2005
Zeberka w sosie barbecue

Zeberka w sosie barbecue

poniedzialek, 07 marzec 2005

Przepis na sos z ksiazki "La cuisine a travers le monde", publikowana przez TimeLife, circa 1974, tom "La Cuisine Americaine".

Ksiazka sie otwiera sama na stronie 35 pelnej piegow od sosu ...

Sosu robie zawsze podwojna porcje, rozlewam do sloikow po konfiturach od Bonne Maman, i do zamrazalnika - jeden sloik starcza na jakies kilo-poltora zeberek.

Skladniki na sos, porcja pojedyncza - jak napisalam ja wszystko podwajam.

  1. 4 lyzki oleju
  2. 1 lyzeczka czosnku drobno posiekanego
  3. 2 srednio-duze cebule drobno posiekane
  4. 180 gram koncentratu pomidorowego
  5. 4 lyzki bialego octu (ja tu daje winny ocet, bo bialego nigdy nie mam, i chyba wiecej niz 4 lyzki)
  6. 1 lyzeczka soli
  7. 1 lyzeczka tymianku (mam tymianek z ogrodu, wiec daje swiezy)
  8. 4 lyzki miodu
  9. 1 dl bulionu (z kostki)
  10. 1 dl sosu angielskiego (Worcestershire)
  11. 1 lyzka musztardy mocnej (forte de Dijon)

Przygotowanie.

Na patelnie dac olej, podgrzac, wsypac cebule, czosnek, i podsmazyc na zloto.

Do miski dac koncentrat, wlac na to ocet, wymieszac. Wlac mieszanke na patelnie. Od tego momentu to bedzie pryskac na czerwono, czyli przykrywac patelnie albo duza pokrywka, albo przynajmniej folia aluminiowa.

Dodac sol, tymianek, miod, bulion, sos angielski i musztarde. Dobrze wymieszac i zostawic na wolniutkim ogniu na 15 minut. Odstawic - jest gotowe.

Zeberka pociac na porcje (takie 6-10 cm dlugosci), poukladac luzno w rynience, na kazde dac lyzke sosu barbecue, i do pogrzanego piekarnika. Po pol godzinie odwrocic zeberka, i z drugiej strony dac troche sosu na kazde.

W sumie pieka sie godzine.

Zanim je dam do piekarnika obieram ziemniaki, i na brzegu runienki ustawiam polowki ziemniakow (polowki w dlugosci, nie za grube). W ciagu godzieny upieka sie nie tylko zeberka, ale tez ziemniaki - a razem jest pycha.

Smacznego !

Oryginal : http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/zeberka-sos-barbecue.html

22:44, ela.tu-i-tam , Kuchnia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 lutego 2005
Podroz na Antarktyde

Podroz na Antarktyde

poniedzialek, 7 luty 2005

Wstep

Maz wyjechal 7-go stycznia 2005 z Paryza, kierunek Antarktyda. To jego piata podroz, tym razem baza docelowa Concordia na Dome C, a takze DDU.

Dlugosc i szerokosc geograficzna bazy C, zbudowanej wspolnie przez Francje i Wlochy, cf. http://www.comnap.aq/comnap/comnap.nsf/P/StationsByName/FRconc

Location of base:
East Antarctic Plateau, inland from Banzare Coast
75°06'06"S, 123°23'43"E
3,220 m above sea level
snow covered ice cap surface
950 km from the Antarctic coastline
Vostok Station (Russia) (560 km) nearest station
Hobart, Tasmania (3,770 km) nearest port

Francuska czesc na Antarktydzie nazywa sie Terre Adelie, a miejsce na wybrzezu Dumont d'Urville (DDU). W DDU nie ma lotniska - raczej pasow lotniskowych, tam sie dojezdza z Australii, Tasmanii, portu Hobart. Dojazd francuskim statkiem jest mozliwy tylko w czasie lata na polkuli poludniowej, od grudnia do marca, podroz trwa 6 dni. Czasem ocean jest przyjazdny, ale czesto jest okropnie. Maz ma wspomnienia z jednego przejazdu fale 45 stopni, wszyscy pasazerowie na pryczach przypieci pasami. Dojazd w jedna strone zajmuje 10 dni: Paryz-Hobart via Singapour/Hongkong i Sydney/Melbourne, z postojami pare godzin. Na ogol w Hobart jest dzien wypoczynku, potem ruszaja w ocean. Jakies piec lat temu byl wypadek statku i sciagali ludzi helikopterem w bardzo zlych warunkach meteo. Helikopter i trzech ludzi zginelo.

Sama baza DDU jest otwarta caly rok. Przez 9 miesiecy jest kolo 30 ludzi, samowystarczalni, jedyny kontakt to telefon (DDU jest osiagalne przez satelite Inmarstat C), i teraz email. Pamietam gdy maz pojechal tam po raz pierwszy pod koniec lat 1980, wtedy minuta Inmarsat kosztowala 73 franki (11 euro). Najpierw dzwonilam proszac by maz byl pod telefonem za 15 minut. A potem drugi raz by dwie minuty pogadac. A potem mojej malej zachcialo sie pogadac o pingwinach ... jakie sa, co robia ...

W tym roku maz postaral sie ominac podroz statkiem (jego wspomnienia o 40 rugissant 50 hurlant sa straszne - 40ty rownoleznik ryczacy, 50ty wyjacy). Podroz Paryz-Hongkong 12 godzin (wylecial 7go), 6 godzin czekania w HK, potem Hongkong-Auckland Nowa Zelandia (wylot 8go) 14 godzin, a potem Auckland - Christchurch. Z Christchurch do Macmurdo (baza USA) jest samolot specjalny, 6 godzin. A na samej Antarktydzie tylko samoloty i helikoptery stamtad.

Kronika

  1. Niedziela 9 styczen, 06:00 w Paryzu, 18:00 w Christchurch.

    Dolecial do Christchurch dzis 9-go stycznia rano i zadzwonil o 6-tej rano mojego czasu. Poszedl spac.

  2. Niedziela 9 styczen, 20:00 w Paryzu, poniedzialek 10 styczen, 08:00 w Christchurch.

    Wlasnie zadzwonil z Christchurch, NZ. U nich jest 12 godzin pozniej, ida na sniadanie, a potem do szpitala odwiedzic Francuza na ktorego spadly skrzynie na DDU dwa dni temu. Pogoda na DDU nie dobra, a na McMurdo jest burza sniegowa i mgla. Maly samolot ktorym maja leciec na ostatnim odcinku jest ugrzezniety w metrze sniegu na bazie wloskiej Terranova Bay. Czekaja.

  3. Wtorek 11 styczen, 11:00 w Paryzu, 23:00 w Christchurch.

    Warunki meteo w McMurdo sie poprawily, za 7 godzin (w Christchurch bedzie 12go, 6-ta rano) leca do Macmurdo. Lockheed Hercules LC130 albo cos podobnego. Dostarczyli im, jak zwykle, ubrania na Antarktyke, specjalne kurtki, buty, czapy, rekawiczki, cieple kalesony, podkoszulki i skarpety. Licze ze bedzie troche zdjec. Z Macmurdo poleca na Dome C. O McMurdo tutaj: http://astro.uchicago.edu/cara/vtour/mcmurdo/.

  4. Sroda 12 styczen, 12:00 w Paryzu, 24:00 w Christchurch.

    Zdziwiona odbieram dzis rano telefon. Nie wylecieli wczoraj, problem techniczny samolotu. Nastepne "okno" wylotowe za 30 godzin, o ichniej 6tej rano w ichni piatek.

  5. Czwartek 13 styczen, 11:00 w Paryzu, 23:00 w Christchurch.

    W ramach technicznego problemu samolotu okazalo sie ze motor jest do zmiany, i trzeba go przewiezc z USA. Ma doleciec, i samolot byc gotowy w ichni wtorek 18go.

    Pogoda znowu okropna nad McMurdo, i warunki meteo na loty niedobre.

    Z tego wszystkiego pojawil sie inny problem, czy wogole jest jeszcze czas by tam jechac.

    Otoz jak kazde doswiadczenia naukowe, jedzie ekipa. Management i maz sa przez NZ, utknieci teraz. Druga czesc jest juz w DDU, przyplyneli statkiem z Hobart. Rozklad rejsow statku z Hobart operujacego w ciagu 3 miesiecy lata na polkuli poludniowej jest wyznaczony rok do przodu, i prawie nie ma mozliwosci zmian. To znaczy jak jest przewidziane ze ekipa ma odplynac z DDU na wyznaczonym rejsie, to musi, nie ma wyboru. Rejs powrotny ekipy do ktorej moj maz nalezy jest przewidziany na piatek 20go. Powiedzmy ze 18go da sie wyleciec z Christchurch. Wtedy zostanie w najlepszym przypadku 24 godziny na ustawienie doswiadczenia razem. Stad pojawia sie pytanie czy sie jeszcze cokolwiek uda.

    Maz wylecial z Paryza 7go, wylot z Christchurch byl planowany 9go lub 10go. Odlot z Antarktyki 25go. Teraz wyglada ze w w najlepszym przypadku przylot na Antarktyke bedzie 18-19go.

    Dzis takze musza zmienic hotel w Christchurch, bo w aktualnym nie ma miejsc, ich pokoje nie byly zarezerwowane na az tak dlugo. Czyli nie wiem gdzie dzwonic jutro.

  6. Piatek 14 styczen, 12:00 w Paryzu, 24:00 w Christchurch.

    Podczas gdy grupa w Christchurch (4 osoby) glowkowala co zrobic z kwadratura kola czasu dojazdow, odjazdow i sychronizacji z ludzmi ktorzy juz sa w DDU, 2 osoby podjely decyzje ze wracaja do Paryza, bo nie ma jak. Potem przyszla wiadomosc (fax - wszystkie komunikacje faxem), ze wezma ich na McMurdo samolotem cargo w niedziele 16go.

    Jutro beda spowrotem w pierwszym hotelu.

  7. Sobota 15 styczen, 10:00 w Paryzu, 22:00 w Christchurch.

    Sa spowrotem w pierwszym hotelu.

    Dzis bylo 31 C w Christchurch (w ciagu tygodnia temperatura podeszla z 10 C do 31 C). 2 osoby odlecialy spowrotem do Paryza. Maz i czwarta osoba maja byc na lotnisku za 9 godzin, odlot samolotem cargo, 9 godzin lotu do McMurdo.

    Gdy patrzec na mape, leci sie do Macmurdo (nad poziomem morza) miedzy dwoma lancuchami gor, 4000 metrow z kazdej strony. Z McMurdo ma byc maly samolot dwu-motorowiec na 6 osob, 4 godziny lotu do Dome C. A potem nastepne 4 godziny do DDU.

    Dzis w ramach odprezenia zrobili wycieczke na Mount Cook, 3750 metrow, 550 kilometrow jazdy bylo. Wspaniale widoki, ogromne jeziora blekitno-turkusowe, a czubki gor w sniegu.

  8. Niedziela 16 styczen, 14:00 w Paryzu, poniedzialek 02:00 McMurdo

    Po 9-ciu godzinach lotu z Christchurch wyladowali w Mc Murdo. Lot meczacy, okropny halas i bardzo niewygodnie, Lockheed Hercules C130. Natomiast w McMurdo widoki wspaniale. Dymiacy wulkan Erebus 4000 m dominuje base. Fantastyczne zdjecia wulkanu Erebus na Antarktyce http://www.ees.nmt.edu/Geop/mevo/mevomm/imagepages/scenic/index.html i duzo innych z Obserwatorium Erebus http://www.ees.nmt.edu/Geop/mevo/mevo.html. Jeden nocleg w Mc Murdo.

  9. Poniedzialek 17 styczen, 23:00 w Paryzu, wtorek 11:00 McMurdo

    Nastepny samolot, tym razem samolot Twin Otter, 5 godzin lotu do Dome C, z postojem (trzeba nabrac kerozenu) w Mid-Charlie. Widoki z samolotu fantastyczne, przelatuje nad tzw. suchymi kotlinami (dry valley), a potem nad gigantycznym oceanem lodu na ponad 3000 m n.p.m. zamim wyladuje na Dome C, -30 C, 3200 metrow. Jeden nocleg w Concordii na Dome C - tzn. noc bez spania, nie daje sie spac bez przyzwyczajenia do takiej wysokosci.

  10. Czwartek 20 styczen, 21:00 w Paryzu, piatek 08:00 DDU

    Rozne problemy z doswiadczeniem. Nowe klopoty z podroza - podobno nie ma miejsca na powrot z McMurdo do Christchurch na 26-go, ma byc miejsce 4-go lutego. Maz jest nieszczesliwy, i ma juz dosc. Ekipa ktora przyplynela statkiem odplywa do Hobart, a on sam ma czekac 6 dni, albo w Dome C, albo w Terranova, albo w McMurdo.

  11. Piatek 21 styczen, 10:00 w Paryzu, 21:00 w DDU

    Bedzie czekal tych pare dni w Terranova, 200 km od McMurdo. Przynajmniej jest super atmosfera, dobre jedzenie i wino na stole. W McMurdo baza jest ogromna, 2000 ludzi w tym 500 umundurowanych zolniezy. Portrety Busha sa przyczepione na sciany, dokladnie tak samo jak na bazie sowieckiej Nowaja Ziemlia (Ziemia Franciszka Jozefa, na wschod od Spitzbergen) w koncu lat 1970, gdzie maz ma pamiatkowe zdjecie pod portretem Lenina.

  12. Sroda 26 styczen, 06:00 w Paryzu, 17:00 w DDU

    Problemy z doswiadczeniem, jedna aparat sie popsul. Maz jest zawiedziony. A jest mu jeszcze gorzej, gdy pomysli ze ma czekac do 4-go lutego na lot do Christchurch.

  13. Piatek 28 styczen, 07:00 w Paryzu, 20:00 w Terranova

    Wczoraj odlecial z DDU do Terranova malym samolotem Twin Otter. Jeszcze raz wiec maly przystanek w Dome C, gdzie tym razem bylo -40 C, a potem baza nad morzem, +2 C. Podroz byla bardzo dluga, prawie 10 godzin, i jeszcze bardziej niewygodna, bo samolot transportowal beczki benzyny. Dobra nowina, wylot z McMurdo sie przyspieszyl na 1-go lutego.

  14. Niedziela 30 stycznia, 00:00 w Paryzu, 13:00 w Terranova

    Oczekiwanie na odlot, przewidziany na 1-go. Najpierw, w poniedzialek, ma byc transfer z Terranova do bazy Scott, ktora jest 3-4 km od McMurdo. Dobra atmosfera na Terranova, zrobili turniej pingpongowy, i ekipa Francuzow (maz i kolega) wygrala z Wlochami. Ja sie nie dziwie, maz jest bardzo mocny w pingponga. W ramach rozrywek Wlosi zorganizowali festiwal pizzy i szynki na kolacje, z ogromna iloscia wina. Wszystkim sie humor poprawil.

  15. Poniedzialek 31 stycznia, 06:00 w Paryzu, 18:00 w Scott

    Jeden nocleg w Scott. Podobno samolot z McMurdo do Christchurch ma byc szybszy, tylko 6 godzin, a nie 9. Nastepnym razem bedzie telefon z Christchurch, nie email.

  16. Wtorek 1 luty, 12:00 w Paryzu, 24:00 w Christchurch.

    Maz jest spowrotem w Christchurch. Podroz byla rzeczywiscie szybsza, Lockheed Hercules C141 (zamiast C130), ale warunki takie same: 200 ludzi upchanych jeden obok drugiego, tzw. Cattle Class (w samolotach turystycznych sa First Class, Business Class i Economy Class). Jedna noc w dobrym hotelu, nastepnego dnia Cathay Pacific do Hongkongu via Auckland, a jeszce pozniej ta sama Cathay Pacific z Hongkongu do Paryza.

  17. Sroda 2 luty, 00:30 w Paryzu, 12:30 w Auckland.

    Krotki telefon z przystanku w Auckland.

  18. Czwartek 3 luty, 06:00 w Paryzu. Cathay Pacific z Hongkongu wyladowal punktualnie.

  19. Poniedzialek 7 luty, 19:00 w Paryzu.

    Zdjecia !!! http://tf.ccwhois.org/antarctique/

Oryginal : http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/podroz-na-antarktyde.html

09:06, ela.tu-i-tam
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 lutego 2005
niedziela, 02 stycznia 2005
Boze Narodzenie, snieg, narty i ksiazki

Boze Narodzenie, snieg, narty i ksiazki

niedziela, 2 stycznia

Jedziemy w gory, na narty!

Brzmi wspaniale, nieprawdaz ? No to teraz bedzie o dwoch stronach medalu.

Pierwsza strona medalu.

Francuskie Alpy sa fantastyczne, a pod sniegiem to az dech zapiera. Bialy puszysty snieg, ladnutkie village (jak to nazwac po polsku? wioska mi nie pasuje, bo to nie wioska, kurort brzmi staroswiecko i nadecie). Niech wiec zostanie village - wioska zbudowana specjalnie na wakacje, na narty, male domki 2-3 pietrowe, pelno drzewa, dachy z plyt kamiennych (tzw. loze albo ardoise), atmosfera, sklepiki otwarte 7dni/tygodniu od switu do nocy, uliczna muzyka na Boze Narodzenie i Nowy Rok, fajerwerki i bale na sniegu w Sylwestra, pelno maciupkich restauracji, internet café, no i pelno wyciagow i doskonale utrzymane szlaki. Napisalam "francuskie Alpy", ale tu chodzi glownie o village czynny 24g/dobe, nie tylko gory - same gory sa tez piekne w Szwajcarii czy Austrii czy Wloszech, ale na dobra atmosfere trzeba Francje.

Nasz village od 20tu lat to Valmorel (webcam od http://www.valmorel.com pokazuje dwa wazne miejsca: glowna uliczke ze sklepami i jeden z waznych wyciagow).

Mieszkanie wynajmujemy w super miejscu, na drugim pietrze domku ktory jest tuz obok odjazdu wyciagu - czyli narty ubieramy wychodzac z domu. Trzy zdjecia z balkonu:

  1. http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/resource/valmorel-paysage.jpg Widok z balkonu
  2. http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/resource/valmorel-altispace.jpg Wyciag Altispace na szczyt Baudin
  3. http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/resource/valmorel-sieges.jpg Krzeselka wyciagu

Druga strona medalu.

W Alpy trzeba dojechac. Jest okolo 700 km z Paryza, gdyby autostrada pusta i da sie wyrobic 130 km/g, i dobra pogoda to 7 godzin wystaczy, a nawet mniej - i to z postojem na obiad. Klops polega na tym ze: (1) agencje wynajmuja od soboty do soboty, wiec wszyscy jada w Alpy tego samego dnia, z polnocy nie tylko Paryzanie ale takze Niemcy, Holendrzy, Belgowie i Anglicy; (2) w zimie jest zimno i z pogoda roznie bywa, gdy deszcz to warunki ciezkie, a snieg na autostradzie to straszna cholera (dwa trudne miejsca: Morvan, pagorki do 1000 metrow, zawsze mglisto i slizko, a potem za Chambery przelecze i tunele tez na kilkaset metrow wysokosci, mglisto i slizko). W tym roku, jako ze Boze Narodzenie wypadlo w sobote 25go (i Nowy Rok tak samo w sobote), agencje wymyslily wynajmowanie od niedzieli do niedzieli.

Wyruszylismy 26go kolo 10tej rano (wyjazd jest zawsze trudny, bo sie zbieramy i zbieramy), autostrada A6 na poludnie okropnie przeciazona. Chyba bylo 4000 do 5000 samochodow na godzine (powyzej 3000 jest zle), suniemy jak slimaki. Za bariera peage zrobilo sie jeszcze gorzej, zjezdzamy na A77 w strone Nevers. Wszystko byloby cacy, gdyby nie to ze 300 km dalej droga Saint Etienne - vers A43 do Chambery/Grenoble byla okropnie zakorkowana i padal snieg z deszczem. Dojechalismy o 22giej. Na pocieszenie mielismy przepiekny wjazd w gore, z kotliny Tarentaise- niebo czarne, gory biale, village oswietlony na czubku. I szosa posolona, nie trzeba bylo nakladac lancuchow.

Nasze mieszkanie w Valmorel jest absolutnie wspaniale, na dwoch poziomach, pozwala na bardzo luksusowy pobyt w 6 osob. Gdy odkrylismy Valmorel 20 lat temu, to byl sliczny village, z mieszkaniami i wyciagami w rozsadnej cenie. W tym roku Valmorel jest tak drogi jak Courchevel (ktora jest najdrozsze miejsce we Francji), i 10-15% drozszy niz Val Thorens. Dawno temu stac mnie bylo na dwa tygodnie w gorach, i 11-12 dni wyciagow dla calej rodziny, plus lekcje nart dla dzieci. Teraz placimy wiecej za tydzien niz dawniej za dwa.

Jeszcze raz pierwsza strona medalu.

W poniedzialek 27go byla mgla i padal snieg. Jezdzilismy w tej mgle, to tez ma swoj urok. We wtorek 28go bylo zachmurzone i padal snieg. Jezdzilismy liczac ze sie poprawi. Od srody do soboty bylo cudownie, slonce i skrzypiacy bialy puszysty snieg. Wracamy opaleni.

Ksiazki.

Wakacje na nartach, to oczywiscie takze czytanie ksiazek ktore dostalam w prezencie pod choinke. Hela polecila Herbjorg Wassmo - wiec jest pierwsza trylogia, ksiazka Diny po francusku, tom 1 (Les limons vides), 2 (Les vivants aussi) i 3 (Mon bien aimé est à moi). Corka polecila Bridget Jones napisane przez Helen Fielding, bo napisane interesujacym angielskim . obydwie BJ 1 (Bridget Jones's Diary) i BJ 2 (The Egde of Reason). Dostalam takze dwie niespodzianki: Harvard Yard napisana przez William Martin, i Living History Hillary Rodham Clinton.

Do Valmorel zabralam BJ 1 i Les limons vides. Obydwie polknelam w dwa dni. Dzis zabieram sie do nastepnych.

Oryginal : http://www.ccwhois.net/parisvarsovie/snieg-narty-ksiazki.html
21:31, ela.tu-i-tam , Inne
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5